-Znowu gościmy naszą wschodzącą gwiazdę,Shawna Mendesa!-usiadłam w fotelu
-Dzień dobry.-uśmiechnął się
- Więc słyszeliśmy że byłeś w trasie. W jednym mieście był mały bonus,prawda?
- Tak. Lena ze mną zaśpiewała w duecie. -uśmiech nie znikał mu z twarzy. -To brzmi śmiesznie ale jak zobaczyłem ją w moim busie z wielkim uśmiechem na twarzy prawie się rozpłakałem.
-To była niespodzianka?
-Totalna-roześmiał się
- Więc potem musiała wrócić do Kanady,jak fani się z tym czuli?
-Niektórzy prosili nawet osobiście żeby Lena zrobiła oddzielny koncert ze mną. To jedyne co mogłem wywnioskować z rozmów -niekontrolowany uśmiech pojawił się na moich ustach
-Lena!-wydobył się krzyk z kuchni . Od razu odwrocilam głowę i pobiegłam do chłopca. Siedział na podłodze i płakał. Zobaczyłam na jego spuchnięty palec.
-Chodź tu -wyłączyłam gaz. Wzięłam chłopca na ręce. Odkręciłam zimną wodę,aby złagodzić oparzenie. Jedyna rzecz jaką nauczyłam się na kursie pierwszej pomocy. -Już?-posadziłam Bena na zlewie
-Spójrz. Nie ma. Magia -uśmiechnęłam się spoglądając w oczy dziecka. Nagle rozległo się pukanie.
Otworzyłam. W progu stał Luke Hemmings we własnej osobie. Książę na białym koniu się pojawił proszę państwa.
- Mogę?- uniósł brwi
- Nie. -skrzyżowałam ramiona
- W takim układzie możemy porozmawiać gdzieś?
***
Shawn POV
Nie ma to jak wstać później niż zazwyczaj. Siostra zdążyła mnie poinformować że ominąłem wywiad. Poinformować mam na myśli wskoczyć mi na łóżko i obudzić.
Umyłem zęby. Byłem już prawie gotowy żeby przejść się do Leny i zobaczyć co u niej.
Wyszedłem z domu i skierowałem się do jej domu. Nagle zaczął przejeżdżać obok mnie czarny Mercedes. To Luke. Był u niej. Przy sercu zaczęło mi się tworzyć nieprzyjemne,kłujące ciepło. Byłem zazdrosny.
Odwróciłem wzrok od samochodu.



Zazdrosny Shawn! Awww!
OdpowiedzUsuńW ogóle wszyscy zazdrośni są tacy awww. A Luke'a coraz bardziej nie lubię. Nie ważne.
PS. Shawn tylko nie zrób awantury, ok?
CZEKAM, CZEKAM,CZEKAM,CZEKAM.
A no i idę się zastanawiać.
ale CZEKAM.