Stałam i nie miałam zielonego pojęcia co ze sobą zrobić. Moja przyjaciółka
wychodzila za mąż. Co ja miałam na to poradzić? Dzieci tak szybko dorastają. Wzruszające... Nie? Oh, wiem że nie to Was obchodzi.
No więc byliśmy wtedy na weselu. Shawn miał przemawiać. Wstał,a ja natychmiast przeniosłam oczy z Nasha do niego. Uśmiechnęłam się na widok zdenerwowanego chłopaka. Wyglądał idealnie.
-No,Cameron wykazałeś się. Zawsze myślałem że będę pierwszy,ale wcześniej znalazłeś swoją jedną jedyną.-mogłabym powiedzieć to samo o pannie młodej. Sama zaprojektowała jej zresztą suknię, bo powiedziała,że nikt nie zna mnie tak dobrze jak ona. Wyglądała jak księżniczka. Księżniczka ze swoim księciem trzymającym ją za rękę-No,ale chyba się starzejemy. Spójrz. Jeszcze niedawno byliśmy szczeniakami. Jesteście naprawdę dobraną parą i czekam na równie piękne dzieci.-schował kartkę do kieszeni- I pomyślałem,że nie będę gorszy.-wyjął z kieszeni pudełko i uklęknął przede mną.
-Tak!-wiedziałam,że makijaż spływa mi strumieniami po policzkach. Kiedy odczepiłam się od mojego teraz narzeczonego zobaczyłam jak Vic też płacze jak bóbr. Podeszłam do niej szybko i przytuliłam.
Więc tak. Wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Po wielu latach strasznych męk, w końcu napisali nasze szczęśliwe zakończenia. Ten rozdział ciężkiego starania się o szczęście jest zamknięty. Mogę powiedzieć ,że jestem dumna.
środa, 2 marca 2016
wtorek, 1 marca 2016
Rozdział 41
Shawn POV
Po raz pierwszy czułem jej drobne ciało opierające się o moje. Jej serce biło równo. Spała. Jej włosy... delikatnie opadały na moje ramiona. Wyglądała jak anioł.
-Spójrz. -Cameron pokazał mi zdjęcie.
Zrobił mi je jakieś paręnaście sekund temu.
- Możesz wstawić na Instagrama czy coś. -uśmiechnąłem się -Martw się lepiej o swoją narzeczoną bo coś się spóźnia.
-Pociąg nie przyjechał jeszcze,więc co ja mam się martwić? Miłość mojego życia jest w drodze z naszymi pieknymi strojami.
***
-Shawn...-Lena trzymała rękę na mojej klatce piersiowej. Mruknąłem delikatnie.-Wiesz,że byłeś moim pierwszym pocałunkiem, prawda?
- Mhm...
-Myślisz że moglibyśmy wrócić na chwilę do tamtego momentu?-zamknęła oczy. Delikatnie musnąłem jej usta,potem czoło a na końcu nos.
- Więc... Można uznać że się spotykamy?-szepnąłem.
-Nie rób sobie nadziei...-przygryzła wargę.
-Powiedz że mnie kochasz. Proszę. -zacząłem gładzić ją po policzku .
- Ja...-przerwał jej dzwonek telefonu. Wstała jak poparzona i podeszła do stołu bilargowego odbierając.
Lena POV
-Dzień dobry. Chcielibyśmy powiedzieć tylko,że nastała pomyłka. -rozpoznałam głos kobiety z laboratorium - Wyniki badań zostały włożone nie do tej koperty co trzeba.
-O mój boże.-zakryłam buzię.
- Widzę że jest pani szczęśliwa. Przepraszam za tak późne informacje,ale naprawdę dopiero teraz zauważyliśmy błąd. -spojrzałam na Shawna.
-Dziękuję za informacje.-uśmiechnęłam się i rozłączyłam. Shawn podszedł do mnie.
- Co się stało? -miał na sobie kaptur.
-Nie jestem chora.-podszedł do mnie i chwycił w pasie. Zakręcił nami. Parę sekund później wylądowałam na nim
na kanapie.
Po raz pierwszy czułem jej drobne ciało opierające się o moje. Jej serce biło równo. Spała. Jej włosy... delikatnie opadały na moje ramiona. Wyglądała jak anioł.
-Spójrz. -Cameron pokazał mi zdjęcie.
Zrobił mi je jakieś paręnaście sekund temu.
- Możesz wstawić na Instagrama czy coś. -uśmiechnąłem się -Martw się lepiej o swoją narzeczoną bo coś się spóźnia.
-Pociąg nie przyjechał jeszcze,więc co ja mam się martwić? Miłość mojego życia jest w drodze z naszymi pieknymi strojami.
***
-Shawn...-Lena trzymała rękę na mojej klatce piersiowej. Mruknąłem delikatnie.-Wiesz,że byłeś moim pierwszym pocałunkiem, prawda?
- Mhm...
-Myślisz że moglibyśmy wrócić na chwilę do tamtego momentu?-zamknęła oczy. Delikatnie musnąłem jej usta,potem czoło a na końcu nos.
- Więc... Można uznać że się spotykamy?-szepnąłem.
-Nie rób sobie nadziei...-przygryzła wargę.
-Powiedz że mnie kochasz. Proszę. -zacząłem gładzić ją po policzku .
- Ja...-przerwał jej dzwonek telefonu. Wstała jak poparzona i podeszła do stołu bilargowego odbierając.
Lena POV
-Dzień dobry. Chcielibyśmy powiedzieć tylko,że nastała pomyłka. -rozpoznałam głos kobiety z laboratorium - Wyniki badań zostały włożone nie do tej koperty co trzeba.
-O mój boże.-zakryłam buzię.
- Widzę że jest pani szczęśliwa. Przepraszam za tak późne informacje,ale naprawdę dopiero teraz zauważyliśmy błąd. -spojrzałam na Shawna.
-Dziękuję za informacje.-uśmiechnęłam się i rozłączyłam. Shawn podszedł do mnie.
- Co się stało? -miał na sobie kaptur.
-Nie jestem chora.-podszedł do mnie i chwycił w pasie. Zakręcił nami. Parę sekund później wylądowałam na nim
na kanapie.
sobota, 27 lutego 2016
Rozdział 40
-Fani mają dla Ciebie parę prezentów. Gdy Shawn powiedział że zabierze ze sobą naszą gwiazdkę ludzie natychmiast zaczęli wysyłać nam paczki. -miałam już jedną na kolanach.
- Nie wątpię. -uśmiechnęłam się. Kiedy dziennikarka wyjęła teczkę na której okładce widniał piękny rysunek mojej twarzy nie mogłam uwierzyć -O mój boże. Jak ludzie mogą być tak
utalentowani? -Przyglądałam się szkicom
***
-Widzę że ucieszyłaś się z premiery. -Shawn uśmiechnął się sztucznie.
-Tak. Było super. Dziękuję. -przygryzłam wargę.
-Może chciałabyś iść do kina?
-Mam jeszcze jeden wywiad. -zmarszczyłam brwi-Jutro?
-Mam koncert. Wtorek? -zaproponował. Będziemy teraz w kratkę.
-Występ.
-Może po prostu zadzwonię?
-Jasne.
***
-Słyszałam że spotykałaś się z Luke'iem z 5SOS...
-Wolałabym o tym nie rozmawiać...-dziennikarka przerwała mi wypowiedź.
- Powiedział nam że jesteś chora i dlatego z nim zerwałaś. -przybliżyła mikrofon bliżej mojej buzi.
- Przepraszam,ale nie chce żeby szmatławce pisały o tym jaką jestem biedna i chora bez mojego potwierdzenia . - wstalam i opuściłam pokój jak najszybciej się dało. Nie lubię jak ktoś wpieprza się w życie prywatne. Zwłaszcza moje. Na podwórku natychmiast zaczęto robić mi zdjęcia. Flesze raniły moje oczy okropnie. Jeszcze paparazzi mi brakowało. Dostałam powiadomienie z Twittera. Super.
"Lena nie potwierdziła swojej choroby więc dajcie jej spokój i przestańcie hejtować ją za to że robi z siebie niewiniątko"
Przynajmniej polskie Updates O mnie mówi prawdę i nie pisze głupot.
Uciekłam od fotografów i wsiadłam do limuzyny czekającej na mnie. Mogłam już jechać do domu.
- Nie wątpię. -uśmiechnęłam się. Kiedy dziennikarka wyjęła teczkę na której okładce widniał piękny rysunek mojej twarzy nie mogłam uwierzyć -O mój boże. Jak ludzie mogą być tak
utalentowani? -Przyglądałam się szkicom
***
-Widzę że ucieszyłaś się z premiery. -Shawn uśmiechnął się sztucznie.
-Tak. Było super. Dziękuję. -przygryzłam wargę.
-Może chciałabyś iść do kina?
-Mam jeszcze jeden wywiad. -zmarszczyłam brwi-Jutro?
-Mam koncert. Wtorek? -zaproponował. Będziemy teraz w kratkę.
-Występ.
-Może po prostu zadzwonię?
-Jasne.
***
-Słyszałam że spotykałaś się z Luke'iem z 5SOS...
-Wolałabym o tym nie rozmawiać...-dziennikarka przerwała mi wypowiedź.
- Powiedział nam że jesteś chora i dlatego z nim zerwałaś. -przybliżyła mikrofon bliżej mojej buzi.
- Przepraszam,ale nie chce żeby szmatławce pisały o tym jaką jestem biedna i chora bez mojego potwierdzenia . - wstalam i opuściłam pokój jak najszybciej się dało. Nie lubię jak ktoś wpieprza się w życie prywatne. Zwłaszcza moje. Na podwórku natychmiast zaczęto robić mi zdjęcia. Flesze raniły moje oczy okropnie. Jeszcze paparazzi mi brakowało. Dostałam powiadomienie z Twittera. Super.
"Lena nie potwierdziła swojej choroby więc dajcie jej spokój i przestańcie hejtować ją za to że robi z siebie niewiniątko"
Przynajmniej polskie Updates O mnie mówi prawdę i nie pisze głupot.
Uciekłam od fotografów i wsiadłam do limuzyny czekającej na mnie. Mogłam już jechać do domu.
Rozdział 39
Powiedział mi wszystko co leżało mu na sercu.
-Jest jeszcze jedna rzecz. -spojrzał na mnie ponownie
-Hm?
-Ja...-przerwał- Chcę iść na premierę filmu i zadeklarowałem się że pójdę z tobą.-uśmiechnęłam się
-Muszę korzystać.
***
W końcu trzeba było wytłumaczyć małemu co się dzieje. Podeszłam do niego kiedy bawił się przy stole na podwórku. Postawiłam kosz z jedzeniem na ławce.
-Cześć. -zmarszczył brwi
- Hej. Mama mówiła że chcesz porozmawiać.
-Kto?-Vic co ty odwalasz...
- Mama. Zacząłem ją tak nazywać.
- Słuchaj... Mam tylko jedno zdanie. Obiecaj mi tylko,że nic się nie zmieni,dobrze?-przytuliłam go -Jestem chora-szepnęłam
-Chcesz mnie opuścić jak tata? -oderwał się ode mnie natychmiastowo. -Obiecałaś!-krzyknął i zapłakany pobiegł do domu.
***
Po tym zdarzeniu musiałam odetchnąć. Usiadłam przy basenie. Nie wiem czy czekałam na coś czy na kogoś. Po prostu z czystym umysłem oddychałam. Lubiłam taką pogodę.
-Przyszła dziewczyna co ma nas ogarnąć. -oznajmiła podekscytowana Vic. No tak. Miała na tym wywiadzie ogłosić że jest zaręczona. Nie mogę się doczekać wesela. W końcu będę mogła zobaczyć ją szczęśliwą.
Poszłam więc za moją przyjaciółką. Weszłam do domu. Kobieta przywitała się ze mną i zaczęła czesać dokładnie moje blond włosy.
-Jest jeszcze jedna rzecz. -spojrzał na mnie ponownie
-Hm?
-Ja...-przerwał- Chcę iść na premierę filmu i zadeklarowałem się że pójdę z tobą.-uśmiechnęłam się
-Muszę korzystać.
***
W końcu trzeba było wytłumaczyć małemu co się dzieje. Podeszłam do niego kiedy bawił się przy stole na podwórku. Postawiłam kosz z jedzeniem na ławce.
-Cześć. -zmarszczył brwi
- Hej. Mama mówiła że chcesz porozmawiać.
-Kto?-Vic co ty odwalasz...
- Mama. Zacząłem ją tak nazywać.
- Słuchaj... Mam tylko jedno zdanie. Obiecaj mi tylko,że nic się nie zmieni,dobrze?-przytuliłam go -Jestem chora-szepnęłam
-Chcesz mnie opuścić jak tata? -oderwał się ode mnie natychmiastowo. -Obiecałaś!-krzyknął i zapłakany pobiegł do domu.
***
Po tym zdarzeniu musiałam odetchnąć. Usiadłam przy basenie. Nie wiem czy czekałam na coś czy na kogoś. Po prostu z czystym umysłem oddychałam. Lubiłam taką pogodę.
-Przyszła dziewczyna co ma nas ogarnąć. -oznajmiła podekscytowana Vic. No tak. Miała na tym wywiadzie ogłosić że jest zaręczona. Nie mogę się doczekać wesela. W końcu będę mogła zobaczyć ją szczęśliwą.
Poszłam więc za moją przyjaciółką. Weszłam do domu. Kobieta przywitała się ze mną i zaczęła czesać dokładnie moje blond włosy.
![]() |
wtorek, 23 lutego 2016
Rozdział 38
Shawn POVMusiałem się odstresować. Poszedłem na lodowisko. Dawno już nie grałem w hokeja. Nie pamiętam kompletnie niczego z wczoraj. Wolałbym żeby tak zostało.
-Shawn!-ktoś krzyknął gdy wszedłem do środka. Zobaczyłem fankę która biegła w moją stronę.
-Cześć! -uścisnąłem ją.
-Jeju,tak chciałam Cię zawsze poznać -uśmiechała się szeroko. Wyjęła komórkę. -Mogę zadać pytanie?
-Jasne -Czy ty i Lena jesteście razem?-zamurowało mnie
-Lena nie chce mieć teraz nikogo w swoim otoczeniu -przygryzłem wargę.
-Oh...Dziękuję za zdjęcie.-odeszła.
***
Próbowałem zapomnieć. Nie zdawałem sobie sprawy,że takich rzeczy po prostu nie można zapomnieć. Zawsze będą ciążyły na sercu dopóki nie znajdziemy rozwiązania. To choroba,nie dziewczyna. W pewnym sensie jest związana z dziewczyną... Co jak ona umrze? Nie. Muszę być z nią do końca.
Lena POV
Pukanie do drzwi. Błagam tylko nie on...
Spojrzałam przez wizjer. Stał tam. Idealnie... Nie miałam zielonego pojęcia co zrobić. Wpuścić go? Co jeśli coś mi się stanie?
-Lena,chce porozmawiać.-usłyszałam jak ponownie stuka w drzwi. Otworzyłam je na ościerz.
-Cześć. -przełknęłam ślinę. -Jest ktoś w środku? - nie patrzył mi w oczy. Był poważny. On wie? On wie...
-Panna młoda pojechała z młodym do Camerona. Zdjął kurtkę zamykając za sobą drzwi. Usiadł i od razu zaczął mówić.
-Nie obchodzi mnie ile czasu spędzę na pomaganiu ci albo byciu przy tobie. Nic z tego mnie nie obchodzi,bo jeśli to jest to czego trzeba,będę tu.
-Wiesz.-spusciłam głowę
- Nie przerywaj mi. Układałem to wszystko pół godziny.
Rozdział 37
-Będziesz Panią Dallas. Wow -włożyłam pierścionek - Nigdy nie myślałam że sobie tak ułożysz życie. -oddałam jej biżuterię - Czekam na Was. -nie. Proszę. Nie zniosę mówienia o przyszłości która się na pewno nie odbędzie -Chodzi o Shawna i Ciebie. Całowaliście się. Teraz czas na chodzenie i ślub.
-Skąd wiesz?- spojrzałam na nią
-Jestem twoją siostrą. -roześmiała się. Zlustrowałam ją wzrokiem-Shawn powiedział Cameronowi on mnie,zadowolona?
-Pamięta. -Pamiętał wszystko a nie chciał mi powiedzieć. Czuł że żałowałam. Dostałam powiadomienie ze snapchata. To nie Shawn. To jakaś fanka. Ale jak już byłam w aplikacji,sprawdziłam snapy Shawna. Jechał na deskorolce uśmiechnięty i w okularach.
***
Postanowiłam się przejść. Dokładnie mówiąc do Shawna. Nie odzywał się parę dobrych dni. To zaczyna się robić uciążliwe. No to stoimy. Przed jego domem. Zapukałam. Natychmiast w drzwiach stanął on. -Cześć. Czemu się nie odzywasz ?-zobaczyłam jego wory pod oczami i poczułam dziwny zapach.
-Nie mam ostatnio czasu-nawet nie wysilił się żeby wymusić uśmiech
- Kłamiesz. O co chodzi -popchnęłam chłopaka do środka i sama usiadłam na oparciu kanapy.
-Nie zaprosiłem Cię do środka-powiedział zamykając drzwi
-Mam to gdzieś. -założyłam ręce
-A ja nie! Jeśli masz znowu wciskać mi jakieś bzdury to natychmiast wyjdź!-krzyknął. Podniósł głos na mnie.
-O co ci chodzi?-spokojnie szepnęłam.
-Dlaczego mi nie powiedziałaś że jesteś chora?! Żebym nie był zraniony?! Żebym nie cierpiał?! -podniósł rękę. Jego mama podbiegła i złapała go za ramię. Chwilę później dołączył jego ojciec.
Płakałam. Chciał mnie uderzyć. Wiem,że sobie na to zasłużyłam. Powinnam porządnie dostać od kogoś. Ale nadal nie rozumiem. On właśnie był jednym z ludzi którzy nawet muchy by nie skrzywdził.-Lena?-mama chłopaka podeszła do mnie
-Chciał mnie uderzyć... on...
-Spokojnie...-przytuliła mnie
sobota, 20 lutego 2016
Rozdział 36
Usiadłem przy telewizorze z piwem. Nigdy nie piłem,ale wtedy potrzebowałem tego. Jak każdy normalny nastolatek w tej chwili. Ocknąłem się. Nie jestem normalnym nastolatkiem. Jestem piosenkarzem, a telewizor tylko mi to uświadamia.
-Kłócicie się czasami z Leną? Nie chodzi mi oczywiście o kłótnie jako para.
-Mogę powiedzieć tylko jedno. Kiedy jest zła i nie odzywa się do mnie jakieś
30 minut a potem wraca do mnie a ja jestem jak "Co ja właśnie zrobiłem?"
Nie lubię widzieć się w telewizji. Ale ostatnio udzieliłem dużo wywiadów,więc pewnie będą pokazywać mnie bardzo często. Jeszcze ciągle zadają pytania O nią. Człowieku,miałeś nie myśleć o Lenie... Następny kanał. Szybko poki zmienię zdanie. Przełączyłem
-Czasami myślę "O Boże nie było mnie przez miesiąc" ale widzę ją na koniec i to wszystko staje się warte,naprawdę. -
rzuciłem pilotem o podłogę. Na schodach pojawiła się moja mama.
-Shawn,co ty robisz,kochanie?-dopiero jak zapaliła światło i zobaczyła w jakim jestem stanie podeszła do mnie i przytuliła. -Chcesz mi powiedzieć co się stało?-szepnęła
-Nie. -poczułem słoną krople na policzku.
Lena POV
Rano postanowiłam pójść na plażę z Vic. Jako że dzisiaj był ten dzień w którym miałam ją całą dla siebie. Mogłyśmy balować i Cameron nawet nie zwracał na to uwagi.
Okręciłam się wokół własnej osi
-Jak powiem że wyglądasz świetnie to się przestaniesz tak kręcić? Naprawdę mnie boli głowa. -mruknęła. Przeczesała włosy a ja zobaczyłam jak coś błyszczy na jej palcu.
-Vic...-roześmiałam się -Chcesz mi coś powiedzieć?-wzięłam jej rękę zdejmując obrączkę. Dziewczyna zarumieniła się.
-Cameron i Ja zamierzamy się pobrać. -przygryzła wargę.
-Kłócicie się czasami z Leną? Nie chodzi mi oczywiście o kłótnie jako para.
-Mogę powiedzieć tylko jedno. Kiedy jest zła i nie odzywa się do mnie jakieś
30 minut a potem wraca do mnie a ja jestem jak "Co ja właśnie zrobiłem?"
-Czasami myślę "O Boże nie było mnie przez miesiąc" ale widzę ją na koniec i to wszystko staje się warte,naprawdę. -
rzuciłem pilotem o podłogę. Na schodach pojawiła się moja mama.
-Shawn,co ty robisz,kochanie?-dopiero jak zapaliła światło i zobaczyła w jakim jestem stanie podeszła do mnie i przytuliła. -Chcesz mi powiedzieć co się stało?-szepnęła
-Nie. -poczułem słoną krople na policzku.
Lena POV
Rano postanowiłam pójść na plażę z Vic. Jako że dzisiaj był ten dzień w którym miałam ją całą dla siebie. Mogłyśmy balować i Cameron nawet nie zwracał na to uwagi.
Okręciłam się wokół własnej osi
-Jak powiem że wyglądasz świetnie to się przestaniesz tak kręcić? Naprawdę mnie boli głowa. -mruknęła. Przeczesała włosy a ja zobaczyłam jak coś błyszczy na jej palcu.
-Vic...-roześmiałam się -Chcesz mi coś powiedzieć?-wzięłam jej rękę zdejmując obrączkę. Dziewczyna zarumieniła się.
-Cameron i Ja zamierzamy się pobrać. -przygryzła wargę.
Rozdział 35
-Co oglądamy?-usiadłam obok Bena
-Oglądam Lego Ninjago. -uśmiechnął się. Drzwi się otworzyły. Nie wiem co ludzie mają do przeszkadzania mi co chwilę. Spojrzałam na przedsionek
-Co on tu robi?-prawie krzyknęłam.
-Vic powiedziała mi co się dzieje. A ja jako twój przyjaciel,który wie co dla Ciebie najlepsze, myślę że musicie się pogodzić. -Shawn zdjął kurtkę -Zajmę się Benem -szepnął-Młody chcesz się nauczyć czegoś fajnego?-wbiegł do salonu. Przeszłam na ojczysty język z chłopakiem
-Siadaj. -wstawiłam wodę.
-Lena...-zaczął
-Nie. Nigdy ci nie wybacze. Takich rzeczy się nie wybacza. Nawet jeśli jesteś moim bratem. Po prostu nie -usiadłam
-Po co więc musiałem tu wchodzić?-uniósł brwi
- Ponieważ chce żeby Shawn myślał że wszystko będzie między nami okej. -zaczęłam bawić się paznokciami-Słuchaj,Aaron. Nie wybacze ci ale powiem jedną rzecz. Kocham Cię braciszku,nigdy nie przestałam,ale jestem chora. Nie chce żeby nie dowiedział się nikt,któremu o tym nie powiem. A w tym Vic i Shawn. Rozumiesz?
-Jak najbardziej. "Nie oszukuj jednak osób które Cię kochają "-ostrzegł mnie takimi słowami jakimi zawsze groziła mi mama
- Są moimi przyjaciółmi -spojrzałam mu w oczy
-Kłamiesz. Okłamujesz sama siebie. Shawn lubi Cię bardziej niż przyjacielsko i rodzinnie. Lubi Cię jako dziewczynę . A Vic... Wiesz że ją znam. Długo. Prawie tyle ile ty. Nie jest twoją przyjaciółką. Zawsze była kimś więcej. Twoją jakby zaginioną siostrą,huh?-przestałam szarpać materiał spodni.
-Dlatego nie chce ich skrzywdzić. Shawn jest dobry,nic nie zrobił. A Victoire... Zawsze z nią byłam w trudnych chwilach. Nie powinna cierpieć
Shawn POV
Znalazłem list w szufladzie dziewczyny. Był z kliniki neurologicznej. Pomimo tego że nie powinienem go otwierać zrobiłem to. Ma raka. Natychmiast go odłożyłem na miejsce. Nastawiłem alarm na następną minutę.
-Mała,muszę iść . -zajrzałem do kuchni uśmiechając się do Leny.
-Jasne. -odwzajemniła go . Wyszedłem na ulicę
-Oglądam Lego Ninjago. -uśmiechnął się. Drzwi się otworzyły. Nie wiem co ludzie mają do przeszkadzania mi co chwilę. Spojrzałam na przedsionek
-Co on tu robi?-prawie krzyknęłam.
-Vic powiedziała mi co się dzieje. A ja jako twój przyjaciel,który wie co dla Ciebie najlepsze, myślę że musicie się pogodzić. -Shawn zdjął kurtkę -Zajmę się Benem -szepnął-Młody chcesz się nauczyć czegoś fajnego?-wbiegł do salonu. Przeszłam na ojczysty język z chłopakiem
-Siadaj. -wstawiłam wodę.
-Lena...-zaczął
-Nie. Nigdy ci nie wybacze. Takich rzeczy się nie wybacza. Nawet jeśli jesteś moim bratem. Po prostu nie -usiadłam
-Po co więc musiałem tu wchodzić?-uniósł brwi
- Ponieważ chce żeby Shawn myślał że wszystko będzie między nami okej. -zaczęłam bawić się paznokciami-Słuchaj,Aaron. Nie wybacze ci ale powiem jedną rzecz. Kocham Cię braciszku,nigdy nie przestałam,ale jestem chora. Nie chce żeby nie dowiedział się nikt,któremu o tym nie powiem. A w tym Vic i Shawn. Rozumiesz?
-Jak najbardziej. "Nie oszukuj jednak osób które Cię kochają "-ostrzegł mnie takimi słowami jakimi zawsze groziła mi mama
- Są moimi przyjaciółmi -spojrzałam mu w oczy
-Kłamiesz. Okłamujesz sama siebie. Shawn lubi Cię bardziej niż przyjacielsko i rodzinnie. Lubi Cię jako dziewczynę . A Vic... Wiesz że ją znam. Długo. Prawie tyle ile ty. Nie jest twoją przyjaciółką. Zawsze była kimś więcej. Twoją jakby zaginioną siostrą,huh?-przestałam szarpać materiał spodni.
-Dlatego nie chce ich skrzywdzić. Shawn jest dobry,nic nie zrobił. A Victoire... Zawsze z nią byłam w trudnych chwilach. Nie powinna cierpieć
Shawn POV
Znalazłem list w szufladzie dziewczyny. Był z kliniki neurologicznej. Pomimo tego że nie powinienem go otwierać zrobiłem to. Ma raka. Natychmiast go odłożyłem na miejsce. Nastawiłem alarm na następną minutę.
-Mała,muszę iść . -zajrzałem do kuchni uśmiechając się do Leny.
-Jasne. -odwzajemniła go . Wyszedłem na ulicę
czwartek, 11 lutego 2016
Rozdział 34
Gala za galą. Premiera za premierą i szkoła. Tak się ciągnie całe moje życie od 2 lat.
-Mógłbym przeprowadzić wywiad?-podszedł do mnie dziennikarz
-Oczywiście-uśmiechnęłam się
-Dobrze. Czy szykuje się jakiś singiel w najbliższym czasie?-spytał
-Na chwilę obecną nie. Chcę się skupić na moim życiu i szkole.
***
Poszłam do Shawna. Vic lepiej się opiekowała Benem,więc po incydencie zaoferowala się na pilnowanie go. Weszłam do środka jak do siebie. Nikt nie był zaskoczony .
-Dzień dobry.-uśmiechnęłam się w stronę dziadków chłopaka. Weszłam po schodach. Nikogo nie było w pokoju Shawna,więc poczekalam na zewnątrz.
-Cześć! -usłyszałam go. Zdjął buty i poszedł na górę.
-Hej Shawn-uśmiechnęłam się
-Dork-podniósł głowę. Był w dobrym
nastroju. Wszedł do swojego pokoju a ja za nim. -Włącz telewizor.
-Pilot jestem?-stanęłam w kącie
-Oj już ...-roześmiał się i odstawił gitarę. Włączyłam telewizor i położyłam się na łóżku. - Może jeszcze frytki do tego?- spojrzał na mnie
- I małą Colę. Wypad z widoku.
-Ja jestem widokiem-stanął po środku tak że nie mogłam już nic zobaczyć. Podniosłem się. Położyłam mi ręce na ramiona i przycisnęłam tak że runął na ziemię
- Czekam na mój zestaw. -poprawiłam poduszkę i zaczęłam oglądać.
-Mógłbym przeprowadzić wywiad?-podszedł do mnie dziennikarz
-Oczywiście-uśmiechnęłam się
-Dobrze. Czy szykuje się jakiś singiel w najbliższym czasie?-spytał
-Na chwilę obecną nie. Chcę się skupić na moim życiu i szkole.
***
Poszłam do Shawna. Vic lepiej się opiekowała Benem,więc po incydencie zaoferowala się na pilnowanie go. Weszłam do środka jak do siebie. Nikt nie był zaskoczony .
-Dzień dobry.-uśmiechnęłam się w stronę dziadków chłopaka. Weszłam po schodach. Nikogo nie było w pokoju Shawna,więc poczekalam na zewnątrz.
-Cześć! -usłyszałam go. Zdjął buty i poszedł na górę.
-Hej Shawn-uśmiechnęłam się
-Dork-podniósł głowę. Był w dobrym
nastroju. Wszedł do swojego pokoju a ja za nim. -Włącz telewizor.
-Pilot jestem?-stanęłam w kącie
-Oj już ...-roześmiał się i odstawił gitarę. Włączyłam telewizor i położyłam się na łóżku. - Może jeszcze frytki do tego?- spojrzał na mnie
- I małą Colę. Wypad z widoku.
-Ja jestem widokiem-stanął po środku tak że nie mogłam już nic zobaczyć. Podniosłem się. Położyłam mi ręce na ramiona i przycisnęłam tak że runął na ziemię
- Czekam na mój zestaw. -poprawiłam poduszkę i zaczęłam oglądać.
środa, 3 lutego 2016
Rozdział 33
-Jak się spało?-mama Shawna postawiła szklankę wody przede mną
-Dobrze -uśmiechnęłam się-Standardowo głowa mnie boli .-rozsadzało mi ją od środka. Nie wierzcie ludziom. Drzwi się otworzyły A ja spojrzałam w ich stronę .
-Dzień dobry!-siwa kobieta przywitała się z córką -Karen,znowu schudłaś.-widziałam jak Shawn zszedł po schodach
- Babcia! -przytulił się do niej,kiedy się odkleił oparł się obok mnie i spojrzał na mnie.-Lena,jesteś blada,masz gorączkę?-przyłożył usta do mojego czoła
-A co to za dziewczyna? Czyżby nasz wnusio miał w końcu koleżankę?-Shawn patrzył mi się w oczy
-Tak. W końcu ma. Jestem jego przyjaciółką.-uśmiechnęłam się słabo.
-Mamo ,mamy coś na zbicie gorączki?-zdjął bluzę i założył mi ją.
-Lena jest chora?-blondynka podeszła do mnie .
-Nie chce zawracać głowy
- Jeśli nami się martwisz to nic się nie stało. Nasza rocznica może się odłożyć.-dziadek Shawna spojrzał na żonę. Rocznica.
-Patrzę prosto na drugą połowę mnie -uśmiechnęła się i pocałowała staruszka. -I jestem pewna że ta połowa może
poczekać
-Boli Cię głowa? -Shawn szepnął głaszcząc mnie po głowie
-Wszystko jest okej-uśmiechnęłam się i wstałam.
Ktoś zapukał do drzwi. Shawn ruszył żeby otworzyć. W progu stał Luke. O nie. To nie idzie w dobrym kierunku. Podeszłam do bruneta i załapałam go za rękę,żeby uspokoić chłopaka.
Rodzice i dziadkowie Mendesa nie wyglądali na zachwyconych.
-Posunąłeś się tak daleko do śledzenia,Hemmings?
- A ty że pieprzysz tego dzieciaka?-oparł się nonszalancko o framugę
- Nikt tu nie pieprzy. Co najwyżej ty mówiąc to wszystko. Wyjdź z mojego domu póki zrobię ci krzywdę. -spojrzałam na Shawna. Zatrzasnął drzwi przed jego nosem.
-Kto to jest?-Aalyiah podbiegła do mnie widząc w jakim jestem stanie. Zaczęłam płakać.
-Ten chłopak z zespołu O którym ci mówiłem. -piosenkarz puśćił moją rękę ,kiedy przytulalałam jego siostrę
***
-Cześć-Shawn roześmiał się. Próbował mnie rozweselić. -Dzisiaj chce wam
przedstawić nową piosenkę,która ukaże się na nowej płycie. Nazywa się A Little Too Much.
-Dobrze -uśmiechnęłam się-Standardowo głowa mnie boli .-rozsadzało mi ją od środka. Nie wierzcie ludziom. Drzwi się otworzyły A ja spojrzałam w ich stronę .
-Dzień dobry!-siwa kobieta przywitała się z córką -Karen,znowu schudłaś.-widziałam jak Shawn zszedł po schodach
- Babcia! -przytulił się do niej,kiedy się odkleił oparł się obok mnie i spojrzał na mnie.-Lena,jesteś blada,masz gorączkę?-przyłożył usta do mojego czoła
-A co to za dziewczyna? Czyżby nasz wnusio miał w końcu koleżankę?-Shawn patrzył mi się w oczy
-Tak. W końcu ma. Jestem jego przyjaciółką.-uśmiechnęłam się słabo.
-Mamo ,mamy coś na zbicie gorączki?-zdjął bluzę i założył mi ją.
-Lena jest chora?-blondynka podeszła do mnie .
-Nie chce zawracać głowy
- Jeśli nami się martwisz to nic się nie stało. Nasza rocznica może się odłożyć.-dziadek Shawna spojrzał na żonę. Rocznica.
-Patrzę prosto na drugą połowę mnie -uśmiechnęła się i pocałowała staruszka. -I jestem pewna że ta połowa może
poczekać
-Boli Cię głowa? -Shawn szepnął głaszcząc mnie po głowie
-Wszystko jest okej-uśmiechnęłam się i wstałam.
Ktoś zapukał do drzwi. Shawn ruszył żeby otworzyć. W progu stał Luke. O nie. To nie idzie w dobrym kierunku. Podeszłam do bruneta i załapałam go za rękę,żeby uspokoić chłopaka.
Rodzice i dziadkowie Mendesa nie wyglądali na zachwyconych.
-Posunąłeś się tak daleko do śledzenia,Hemmings?
- A ty że pieprzysz tego dzieciaka?-oparł się nonszalancko o framugę
- Nikt tu nie pieprzy. Co najwyżej ty mówiąc to wszystko. Wyjdź z mojego domu póki zrobię ci krzywdę. -spojrzałam na Shawna. Zatrzasnął drzwi przed jego nosem.
-Kto to jest?-Aalyiah podbiegła do mnie widząc w jakim jestem stanie. Zaczęłam płakać.
-Ten chłopak z zespołu O którym ci mówiłem. -piosenkarz puśćił moją rękę ,kiedy przytulalałam jego siostrę
***
-Cześć-Shawn roześmiał się. Próbował mnie rozweselić. -Dzisiaj chce wam
przedstawić nową piosenkę,która ukaże się na nowej płycie. Nazywa się A Little Too Much.
niedziela, 31 stycznia 2016
Rozdział 32
Lena POV
-Już chciałam naprawdę w pewnym momencie wyjść i trzasnąć drzwiami-przewróciłam oczami wchodząc do domu Shawna.
-Twoje rzeczy są tam gdzie je zostawiłaś. - uśmiechnął się.
Po przebraniu się z powrotem wróciłam do salonu. Położyłam się obok Shawna i zabrałam mu pilota. Wyjął komórkę .
-Jak tu żyć z nią?-próbował przesunąć kamerę na mnie ale ja ją szybko
odepchnęłam. Roześmiał się. Fuknęłam na niego .
-Nigdy więcej Mendes. -pstryknęłam go w ramie
-Lena,moi dziadkowie jutro przyjeżdżają. Nie masz nic przeciwko?-spojrzał na mnie. Pokręciłam głową. -Dobrze.
-Dawno nie było coveru. Idź coś nagraj. -wstałam i próbowałam go podnieść. Nie dawał się-Mendes albo wstajesz albo śpisz na podłodze. -zerwał się z kanapy.
***
-Okej, więc Lena mnie trzyma jako zakładnika żeby śpiewać -przyłożyłam mu zabawkowy pistolet do głowy -Jestem Shawn Mendes A dzisiaj będziemy robić cover do "Prince and Princess" Leny Liddel
Uśmiech pojawił mi się na ustach. Znał
na pamięć tekst tej piosenki. Patrzyłam na niego cały czas kiedy śpiewał. Pasja. W jego głosie była pasja.
***
Aalyiah poprosiła mnie żebym wycięła równe serce. Słodkie jest to jak nie da rady wyciąć równo . Nie miała
cierpliwości do sztuki jak Shawn.
-Już chciałam naprawdę w pewnym momencie wyjść i trzasnąć drzwiami-przewróciłam oczami wchodząc do domu Shawna.
-Twoje rzeczy są tam gdzie je zostawiłaś. - uśmiechnął się.
Po przebraniu się z powrotem wróciłam do salonu. Położyłam się obok Shawna i zabrałam mu pilota. Wyjął komórkę .
-Jak tu żyć z nią?-próbował przesunąć kamerę na mnie ale ja ją szybko
odepchnęłam. Roześmiał się. Fuknęłam na niego .
-Nigdy więcej Mendes. -pstryknęłam go w ramie
-Lena,moi dziadkowie jutro przyjeżdżają. Nie masz nic przeciwko?-spojrzał na mnie. Pokręciłam głową. -Dobrze.
-Dawno nie było coveru. Idź coś nagraj. -wstałam i próbowałam go podnieść. Nie dawał się-Mendes albo wstajesz albo śpisz na podłodze. -zerwał się z kanapy.
***
-Okej, więc Lena mnie trzyma jako zakładnika żeby śpiewać -przyłożyłam mu zabawkowy pistolet do głowy -Jestem Shawn Mendes A dzisiaj będziemy robić cover do "Prince and Princess" Leny Liddel
Uśmiech pojawił mi się na ustach. Znał
na pamięć tekst tej piosenki. Patrzyłam na niego cały czas kiedy śpiewał. Pasja. W jego głosie była pasja.
***
Aalyiah poprosiła mnie żebym wycięła równe serce. Słodkie jest to jak nie da rady wyciąć równo . Nie miała
cierpliwości do sztuki jak Shawn.
Rozdział 31
-Panie i Panowie Shawn Mendes znowu przejmuje mojego Snapchata - Lena chodziła z kamerą dookoła mnie. Usmiechnąłem się i spojrzałem na nią .
Odłożyła telefon. Usiadła obok-Co się dzieje Shawn?
- Co ma się dziać?-spojrzałem na Iana stojącego przy ścianie. Kiwnął głową
- Jesteś jakiś nieobecny.
- Bo ten skur...
- Shawn ,język. -ostrzegła mnie
- Twój były mnie wkurza. Widziałem jak jechał . Zrobił ci tyle złego A ty mu wybaczyłaś.-Vic weszła do pokoju-Lena... Ja...
- Gotowi zabić fanów? -blondynka weszła mi w słowo
- Z tobą zawsze siostrzyczko-wzięła ją pod rękę - Widzimy się na czerwonym dywanie-uśmiechnęła się i odeszła z przyjaciółką. Coraz głębiej tonę.
***
Lena POV
- Wygladacie jak siostry!-Madison,jak ja jej nienawidzę .
-Dziękuję,Mad. Ty wyglądasz równie wspaniale. -Vic roześmiała się
komplementując ją. Zobaczyłam Jacka idącego w naszą stronę.
-Skarbie,możemy iść?-wziął ją za rękę
-Rozmawiam z Leną-złączyłam usta w równą linię. -Słyszałam że zerwałaś kontakty z tym blondynem.
- Tak.
-To musiało być straszne. -złapała się za serce
-Nie tak jak rozpadnięcie się Lack,hmm?-spojrzałam na Jacka
-Byliście razem?-Madison spojrzała na swojego chłopaka
-O tak. Piękne pół roku,prawda? Chyba mu się znudziło brak seksu-szepnęłam i odeszłam do Shawna .
Był czerwony. Zmęczył się chodzeniem. Słodkie.
Luke POV
Spojrzałem na lewo. Przy tym dzieciaku stała ona. Lena była z tym dzieciakiem.
Stanęła na palcach żeby mu coś szepnąć. Zawsze tak robiła ze mną. Chłopak schylił się i zarumienił. Już mnie zastąpiła. Super.
Odłożyła telefon. Usiadła obok-Co się dzieje Shawn?
- Co ma się dziać?-spojrzałem na Iana stojącego przy ścianie. Kiwnął głową
- Jesteś jakiś nieobecny.
- Bo ten skur...
- Shawn ,język. -ostrzegła mnie
- Twój były mnie wkurza. Widziałem jak jechał . Zrobił ci tyle złego A ty mu wybaczyłaś.-Vic weszła do pokoju-Lena... Ja...
- Gotowi zabić fanów? -blondynka weszła mi w słowo
- Z tobą zawsze siostrzyczko-wzięła ją pod rękę - Widzimy się na czerwonym dywanie-uśmiechnęła się i odeszła z przyjaciółką. Coraz głębiej tonę.
***
Lena POV
- Wygladacie jak siostry!-Madison,jak ja jej nienawidzę .
-Dziękuję,Mad. Ty wyglądasz równie wspaniale. -Vic roześmiała się
komplementując ją. Zobaczyłam Jacka idącego w naszą stronę.
-Skarbie,możemy iść?-wziął ją za rękę
-Rozmawiam z Leną-złączyłam usta w równą linię. -Słyszałam że zerwałaś kontakty z tym blondynem.
- Tak.
-To musiało być straszne. -złapała się za serce
-Nie tak jak rozpadnięcie się Lack,hmm?-spojrzałam na Jacka
-Byliście razem?-Madison spojrzała na swojego chłopaka
-O tak. Piękne pół roku,prawda? Chyba mu się znudziło brak seksu-szepnęłam i odeszłam do Shawna .
Był czerwony. Zmęczył się chodzeniem. Słodkie.
Luke POV
Spojrzałem na lewo. Przy tym dzieciaku stała ona. Lena była z tym dzieciakiem.
Stanęła na palcach żeby mu coś szepnąć. Zawsze tak robiła ze mną. Chłopak schylił się i zarumienił. Już mnie zastąpiła. Super.
sobota, 30 stycznia 2016
Rozdział 30
-Znowu gościmy naszą wschodzącą gwiazdę,Shawna Mendesa!-usiadłam w fotelu
-Dzień dobry.-uśmiechnął się
- Więc słyszeliśmy że byłeś w trasie. W jednym mieście był mały bonus,prawda?
- Tak. Lena ze mną zaśpiewała w duecie. -uśmiech nie znikał mu z twarzy. -To brzmi śmiesznie ale jak zobaczyłem ją w moim busie z wielkim uśmiechem na twarzy prawie się rozpłakałem.
-To była niespodzianka?
-Totalna-roześmiał się
- Więc potem musiała wrócić do Kanady,jak fani się z tym czuli?
-Niektórzy prosili nawet osobiście żeby Lena zrobiła oddzielny koncert ze mną. To jedyne co mogłem wywnioskować z rozmów -niekontrolowany uśmiech pojawił się na moich ustach
-Lena!-wydobył się krzyk z kuchni . Od razu odwrocilam głowę i pobiegłam do chłopca. Siedział na podłodze i płakał. Zobaczyłam na jego spuchnięty palec.
-Chodź tu -wyłączyłam gaz. Wzięłam chłopca na ręce. Odkręciłam zimną wodę,aby złagodzić oparzenie. Jedyna rzecz jaką nauczyłam się na kursie pierwszej pomocy. -Już?-posadziłam Bena na zlewie
-Spójrz. Nie ma. Magia -uśmiechnęłam się spoglądając w oczy dziecka. Nagle rozległo się pukanie.
Otworzyłam. W progu stał Luke Hemmings we własnej osobie. Książę na białym koniu się pojawił proszę państwa.
- Mogę?- uniósł brwi
- Nie. -skrzyżowałam ramiona
- W takim układzie możemy porozmawiać gdzieś?
***
Shawn POV
Nie ma to jak wstać później niż zazwyczaj. Siostra zdążyła mnie poinformować że ominąłem wywiad. Poinformować mam na myśli wskoczyć mi na łóżko i obudzić.
Umyłem zęby. Byłem już prawie gotowy żeby przejść się do Leny i zobaczyć co u niej.
Wyszedłem z domu i skierowałem się do jej domu. Nagle zaczął przejeżdżać obok mnie czarny Mercedes. To Luke. Był u niej. Przy sercu zaczęło mi się tworzyć nieprzyjemne,kłujące ciepło. Byłem zazdrosny.
Odwróciłem wzrok od samochodu.
-Dzień dobry.-uśmiechnął się
- Więc słyszeliśmy że byłeś w trasie. W jednym mieście był mały bonus,prawda?
- Tak. Lena ze mną zaśpiewała w duecie. -uśmiech nie znikał mu z twarzy. -To brzmi śmiesznie ale jak zobaczyłem ją w moim busie z wielkim uśmiechem na twarzy prawie się rozpłakałem.
-To była niespodzianka?
-Totalna-roześmiał się
- Więc potem musiała wrócić do Kanady,jak fani się z tym czuli?
-Niektórzy prosili nawet osobiście żeby Lena zrobiła oddzielny koncert ze mną. To jedyne co mogłem wywnioskować z rozmów -niekontrolowany uśmiech pojawił się na moich ustach
-Lena!-wydobył się krzyk z kuchni . Od razu odwrocilam głowę i pobiegłam do chłopca. Siedział na podłodze i płakał. Zobaczyłam na jego spuchnięty palec.
-Chodź tu -wyłączyłam gaz. Wzięłam chłopca na ręce. Odkręciłam zimną wodę,aby złagodzić oparzenie. Jedyna rzecz jaką nauczyłam się na kursie pierwszej pomocy. -Już?-posadziłam Bena na zlewie
-Spójrz. Nie ma. Magia -uśmiechnęłam się spoglądając w oczy dziecka. Nagle rozległo się pukanie.
Otworzyłam. W progu stał Luke Hemmings we własnej osobie. Książę na białym koniu się pojawił proszę państwa.
- Mogę?- uniósł brwi
- Nie. -skrzyżowałam ramiona
- W takim układzie możemy porozmawiać gdzieś?
***
Shawn POV
Nie ma to jak wstać później niż zazwyczaj. Siostra zdążyła mnie poinformować że ominąłem wywiad. Poinformować mam na myśli wskoczyć mi na łóżko i obudzić.
Umyłem zęby. Byłem już prawie gotowy żeby przejść się do Leny i zobaczyć co u niej.
Wyszedłem z domu i skierowałem się do jej domu. Nagle zaczął przejeżdżać obok mnie czarny Mercedes. To Luke. Był u niej. Przy sercu zaczęło mi się tworzyć nieprzyjemne,kłujące ciepło. Byłem zazdrosny.
Odwróciłem wzrok od samochodu.
Rozdział 29
Shawn POV
Wróciłem do domu. Aalyiah siedziała w swoim pokoju z jakąś koleżanką. Mama i tata standardowo siedzieli u siebie i oglądali telewizję. Ja poszedłem do swojego pokoju i usiadłem na łóżku.
Odwróciłem się do lusterka. Miejsce w którym Luke mnie uderzył nadal było czerwone. Został jednak strup. Nie wyglądało to najgorzej.
***
-Luke Hemmings z 5 Seconds Of Summer i Lena Liddel zerwali. Ulubiona świeża para Hollywood .Jako,że jesteś jej przyjacielem możesz nam zdradzić jaki był tego powód.
- Nie jestem upoważniony do mówienia takich rzeczy,ale takie jest życie. Raz na wozie raz pod wozem. -odpowiedziałem na pytanie
- Nie wiesz również pewnie o kim jest piosenka tego boys-bandu?
- Jak się nazywa?-spytałem się unikając tematu
-Amnesia. -odpowiedział
-Brzmi fajnie. -uśmiechnąłem się.
***
Lena POV
Zbierałam pranie jak zawsze. Wcześniej nauczyłam Bena robić naleśniki,więc zostawiłam go w rękach Vic. Zdjęłam koc. Zobaczyłam jak ktoś idzie w stronę domu. Szybko wrzuciłam wszystko do kosza. Luke zbliżał się do domu.
Pobiegłam do środka i zamknęłam drzwi wejściowe.
-Jak ci idzie? -położyłam pranie na stole.
- Dobrze. Trochę przypaliłem. -przewrócił naleśnika na drugą stronę. Z telewizora wydobył się znany głos.
Wróciłem do domu. Aalyiah siedziała w swoim pokoju z jakąś koleżanką. Mama i tata standardowo siedzieli u siebie i oglądali telewizję. Ja poszedłem do swojego pokoju i usiadłem na łóżku.
Odwróciłem się do lusterka. Miejsce w którym Luke mnie uderzył nadal było czerwone. Został jednak strup. Nie wyglądało to najgorzej.
***
-Luke Hemmings z 5 Seconds Of Summer i Lena Liddel zerwali. Ulubiona świeża para Hollywood .Jako,że jesteś jej przyjacielem możesz nam zdradzić jaki był tego powód.
- Nie jestem upoważniony do mówienia takich rzeczy,ale takie jest życie. Raz na wozie raz pod wozem. -odpowiedziałem na pytanie
- Nie wiesz również pewnie o kim jest piosenka tego boys-bandu?
- Jak się nazywa?-spytałem się unikając tematu
-Amnesia. -odpowiedział
-Brzmi fajnie. -uśmiechnąłem się.
***
Lena POV
Zbierałam pranie jak zawsze. Wcześniej nauczyłam Bena robić naleśniki,więc zostawiłam go w rękach Vic. Zdjęłam koc. Zobaczyłam jak ktoś idzie w stronę domu. Szybko wrzuciłam wszystko do kosza. Luke zbliżał się do domu.
Pobiegłam do środka i zamknęłam drzwi wejściowe.
-Jak ci idzie? -położyłam pranie na stole.
- Dobrze. Trochę przypaliłem. -przewrócił naleśnika na drugą stronę. Z telewizora wydobył się znany głos.
czwartek, 28 stycznia 2016
Rozdział 28
Chciałam po tej walce "wyluzować" Shawna. Poszłam z nim do zoo.
-To Kelly. -Shawn podał rękę pracownicy.
- Shawn Mendes.-uśmiechnął się. Plaster przy policzku trochę się odkleił
- Ten Shawn Mendes? Co ci się stało chłopcze?
- Lepiej nie wnikać. A więc. Kelly jest moją tak jakby ciocią. Pokażę ci jak karmić tygrysy-podniosłam butelkę z uśmiechem i podeszłam do drzwi.
- Miło poznać. -brunetka rzuciła w stronę Shawna. Wyszłam na zewnątrz. Przeszłam się do klatki. Zwierzę podeszło do mnie. Przyłożyłam butelkę do kraty. Tygrys zaczął pić mleko.
Kiedy skończyłam się wygłupiać szliśmy już z powrotem do biura. Otworzyłam skrzypiące drzwi.
- No weź kup mi takiego!- Shawn zaczął jęczeć. Chłopak,który był w środku się odwrócił. Spotkałam oczy równie zielone co moje. Oczy zaszkliły mu się jak nigdy. Wyraz twarzy nadal wskazywał złość.
-Zastanowię się. - nieobecnie położyłam mu rękę na klatce piersiowej.
-Kelly... Co ona tu robi?- brunet w końcu się odezwał
- Myślę że to czas na zlot rodzinny. Musicie się pogodzić. -Shawn stał nieruchomo
-Nie. -sprzeciwiłam się. Wyszłam zdejmując kurtkę i oddając ją cioci. Ruszyłam na ulicę. Jeszcze jego
brakowało w moim życiu. Wszystko się wali. Jestem śmiertelnie chora, ledwo daje sobie radę psychicznie... Jeszcze Kelly chce nas pogodzić. Po tym wszystkim co się stało. Nie wierzę w tą kobietę.
-To Kelly. -Shawn podał rękę pracownicy.
- Shawn Mendes.-uśmiechnął się. Plaster przy policzku trochę się odkleił
- Ten Shawn Mendes? Co ci się stało chłopcze?
- Lepiej nie wnikać. A więc. Kelly jest moją tak jakby ciocią. Pokażę ci jak karmić tygrysy-podniosłam butelkę z uśmiechem i podeszłam do drzwi.
- Miło poznać. -brunetka rzuciła w stronę Shawna. Wyszłam na zewnątrz. Przeszłam się do klatki. Zwierzę podeszło do mnie. Przyłożyłam butelkę do kraty. Tygrys zaczął pić mleko.
Kiedy skończyłam się wygłupiać szliśmy już z powrotem do biura. Otworzyłam skrzypiące drzwi.
- No weź kup mi takiego!- Shawn zaczął jęczeć. Chłopak,który był w środku się odwrócił. Spotkałam oczy równie zielone co moje. Oczy zaszkliły mu się jak nigdy. Wyraz twarzy nadal wskazywał złość.
-Zastanowię się. - nieobecnie położyłam mu rękę na klatce piersiowej.
-Kelly... Co ona tu robi?- brunet w końcu się odezwał
- Myślę że to czas na zlot rodzinny. Musicie się pogodzić. -Shawn stał nieruchomo
-Nie. -sprzeciwiłam się. Wyszłam zdejmując kurtkę i oddając ją cioci. Ruszyłam na ulicę. Jeszcze jego
brakowało w moim życiu. Wszystko się wali. Jestem śmiertelnie chora, ledwo daje sobie radę psychicznie... Jeszcze Kelly chce nas pogodzić. Po tym wszystkim co się stało. Nie wierzę w tą kobietę.
Rozdział 27
-Co jest inspiracją Shawna do nowej piosenki?-mężczyzna powtórzył pytanie
-Dziewczyna,która bezwiednie złamała mu serce będąc z innym chłopakiem,ale nadal przyjaźniła się z nim.
- Dokładnie. -spojrzałem na nią. Wiedziała że to o niej. Widać to było po wzroku jakim mnie obdarzyła.
***
Lena POV
-Shawn Mendes w miarę doświadczony piosenkarz i Lena Liddel niedawno odkryta gwiazdka, przyjaciółmi. Jak to się stało?
- Właściwie spotkaliśmy się przypadkowo. Przyznam że Shawn był kiedyś moim crushem, więc oczywiście go rozpoznałam. Potem tak wyszło że akurat mieszkamy niedaleko siebie
- W ogóle nie mówiła Vic że chce mieszkać w Pickering.-Cameron dodał do mojej wypowiedzi swoje pięć groszy a ja się roześmiałam.
***
Szukałam już po wszystkich salach mojego przyjaciela. Zeszłam do garażu. Zobaczyłam jak Shawn podnosi się i dotyka plamy krwi przy ustach. Na drugim końcu stał Luke.
-Mendes! -pobiegłam do niego i dotknęłam jego twarzy.
- Wiedziałam że był tego jakiś inny powód. Ten pocałunek nie był twoim pierwszym,prawda?- spojrzałam na blondyna
- Nie. Ale kochałam Cię z całego serca,Luke. Zerwanie to nie powód do walki z moim najlepszym przyjacielem. -wyjęłam chusteczkę z torebki i przyłożyłam do twarzy bruneta - A teraz wyjdź stąd póki nie przyjdą paparazzi. -krzyknęłam najgłośniej jak umiałam
- Mówiłem że będę walczył do końca. A to jeszcze nie koniec. - odszedł kierując się w stronę idącego zespołu . Wszyscy wymienili ze mną przelraszające spojrzenia.
-O co mu chodzi? Jaki powód?-Shawn oparł się o najbliższą ścianę.
- Nie ważne. -podeszłam do apteczki wiszącej parę metrów dalej. Wróciłam i wyjęłam wodę utlenioną-Dobrze się czujesz?
- Tak. - wylałam trochę jej na chusteczkę i przycisnęłam to jego twarzy. Stanął z bólu.
-Patrz na mnie. -łzy zaczęły spływać mu po policzkach - To musi boleć. Bolało mniej jak ci przyłożył?- dotknęłam miejsca gdzie zebrały się wszystkie krople i zostawiłam tam rękę.
- Tak-zacisnął zęby.
-Hej,spójrz. -szepnęłam-wszystko jest w jak najlepszym porządku. Dobrze że walczyłeś za mnie. Prawdziwy z Ciebie przyjaciel -uśmiechnęłam się
-Dziewczyna,która bezwiednie złamała mu serce będąc z innym chłopakiem,ale nadal przyjaźniła się z nim.
- Dokładnie. -spojrzałem na nią. Wiedziała że to o niej. Widać to było po wzroku jakim mnie obdarzyła.
***
Lena POV
-Shawn Mendes w miarę doświadczony piosenkarz i Lena Liddel niedawno odkryta gwiazdka, przyjaciółmi. Jak to się stało?
- Właściwie spotkaliśmy się przypadkowo. Przyznam że Shawn był kiedyś moim crushem, więc oczywiście go rozpoznałam. Potem tak wyszło że akurat mieszkamy niedaleko siebie
- W ogóle nie mówiła Vic że chce mieszkać w Pickering.-Cameron dodał do mojej wypowiedzi swoje pięć groszy a ja się roześmiałam.
***
Szukałam już po wszystkich salach mojego przyjaciela. Zeszłam do garażu. Zobaczyłam jak Shawn podnosi się i dotyka plamy krwi przy ustach. Na drugim końcu stał Luke.
-Mendes! -pobiegłam do niego i dotknęłam jego twarzy.
- Wiedziałam że był tego jakiś inny powód. Ten pocałunek nie był twoim pierwszym,prawda?- spojrzałam na blondyna
- Nie. Ale kochałam Cię z całego serca,Luke. Zerwanie to nie powód do walki z moim najlepszym przyjacielem. -wyjęłam chusteczkę z torebki i przyłożyłam do twarzy bruneta - A teraz wyjdź stąd póki nie przyjdą paparazzi. -krzyknęłam najgłośniej jak umiałam
- Mówiłem że będę walczył do końca. A to jeszcze nie koniec. - odszedł kierując się w stronę idącego zespołu . Wszyscy wymienili ze mną przelraszające spojrzenia.
-O co mu chodzi? Jaki powód?-Shawn oparł się o najbliższą ścianę.
- Nie ważne. -podeszłam do apteczki wiszącej parę metrów dalej. Wróciłam i wyjęłam wodę utlenioną-Dobrze się czujesz?
- Tak. - wylałam trochę jej na chusteczkę i przycisnęłam to jego twarzy. Stanął z bólu.
-Patrz na mnie. -łzy zaczęły spływać mu po policzkach - To musi boleć. Bolało mniej jak ci przyłożył?- dotknęłam miejsca gdzie zebrały się wszystkie krople i zostawiłam tam rękę.
- Tak-zacisnął zęby.
-Hej,spójrz. -szepnęłam-wszystko jest w jak najlepszym porządku. Dobrze że walczyłeś za mnie. Prawdziwy z Ciebie przyjaciel -uśmiechnęłam się
środa, 27 stycznia 2016
Rozdział 26
-Shawn patrz w kamerę albo wyrzucę stąd Lenę.-Andrew spojrzał się na mnie. Podniosłam głowę znad komórki. Shawn się roześmiał i podrapał po karku.
-Mogę mu zrobić to zdjęcie.-podeszłam do fotografa i przejęłam aparat.
- Ale...-ukucnęłam
- Kiedy mieszkałam w Polsce non stop robiłam zdjęcia. -podeszłam do chłopaka. Obróciłam go bokiem.-Nie czujesz się komfortowo. -uśmiechnęłam się i położyłam mu gitarę na ramieniu. Cofnęłam się na miejsce. Flesz błysnął natychmiast. Podeszłam do właściciela studia. Pokazałam mu zdjęcie.
- Bardzo profesjonalne. -Andrew również dołączył się do oglądania.
-Myślę że nawet nie trzeba robić powtórki. -fotograf spojrzał na mnie -Mógłbym się pod tym podpisać?
-Jasne. -poczułam wibracje w mojej kieszeni . Wyjęłam telefon -Co ode mnie chcesz? -powiedziałam do Luke'a,który siedział mi na linii
- Nie chce żeby to był koniec.-usłyszałam jak łamie mu się głos. -Będę o Ciebie walczył do końca.
- Odradzam. A teraz wybacz ale mam sesję z Shawnem.
- Możemy w nagrodę zrobić zdjęcie Lenie?-Shawn podszedł do swojego menedżera.
- Oczywiście. - odpowiedział .Uśmiechnięta podeszłam do tła.
-Chodź. -brunet zaczął mnie poprawiać i ustawiać
-Shawn Peter Raul Mendes,czy ty mnie naśladujesz?-założył mi ręce za głowę.
- Możliwe. -uśmiech pojawił się na
mojej twarzy a on zniknął za kamerą. Spojrzałam w obiektyw i delikatnie odchyliłam głowę.
***
Shawn POV
-Podobno miałeś inspirację do twojej nowej piosenki,co lub kto to było?-dziennikarz przybliżył mikrofon do mnie
-Shawnie!-Lena biegła w moją stronę
- Próbuje tu mieć wywiad.-roześmiałem się.
- Mogę się dołączyć. -położyła łokieć na moim ramieniu
-Mogę mu zrobić to zdjęcie.-podeszłam do fotografa i przejęłam aparat.
- Ale...-ukucnęłam
- Kiedy mieszkałam w Polsce non stop robiłam zdjęcia. -podeszłam do chłopaka. Obróciłam go bokiem.-Nie czujesz się komfortowo. -uśmiechnęłam się i położyłam mu gitarę na ramieniu. Cofnęłam się na miejsce. Flesz błysnął natychmiast. Podeszłam do właściciela studia. Pokazałam mu zdjęcie.
- Bardzo profesjonalne. -Andrew również dołączył się do oglądania.
-Myślę że nawet nie trzeba robić powtórki. -fotograf spojrzał na mnie -Mógłbym się pod tym podpisać?
-Jasne. -poczułam wibracje w mojej kieszeni . Wyjęłam telefon -Co ode mnie chcesz? -powiedziałam do Luke'a,który siedział mi na linii
- Nie chce żeby to był koniec.-usłyszałam jak łamie mu się głos. -Będę o Ciebie walczył do końca.
- Odradzam. A teraz wybacz ale mam sesję z Shawnem.
- Możemy w nagrodę zrobić zdjęcie Lenie?-Shawn podszedł do swojego menedżera.
- Oczywiście. - odpowiedział .Uśmiechnięta podeszłam do tła.
-Chodź. -brunet zaczął mnie poprawiać i ustawiać
-Shawn Peter Raul Mendes,czy ty mnie naśladujesz?-założył mi ręce za głowę.
- Możliwe. -uśmiech pojawił się na
mojej twarzy a on zniknął za kamerą. Spojrzałam w obiektyw i delikatnie odchyliłam głowę.
***
Shawn POV
-Podobno miałeś inspirację do twojej nowej piosenki,co lub kto to było?-dziennikarz przybliżył mikrofon do mnie
-Shawnie!-Lena biegła w moją stronę
- Próbuje tu mieć wywiad.-roześmiałem się.
- Mogę się dołączyć. -położyła łokieć na moim ramieniu
poniedziałek, 25 stycznia 2016
Rozdział 25
Shawn POV
Słyszałem pogłoski. Luke i Lena ponoć zerwali. Nie wiem czy w nie wierzyć czy nie. Dzwoni do mnie codziennie ,ale czuje jakby kawałek mnie został tam z nią.
-Raz,dwa,trzy...-mój menedżer puścił podkład muzyczny,a ja przyszykowałem się do wypowiadania słów. Już miałem zacząć ,kiedy z mojej kieszeni zadzwonił telefon. Roześmiałem się.
-Przepraszam. - zdjąłem słuchawki . Odebrałem telefon .
- Halo?-głos znajomej blondynki odezwał się w głośniku
- Hej.-powiedziała
- Czekaj. Czemu do mnie dzwonisz?
- Przeszkadzam?
-Trochę. Kompletnie nie o to mi chodzi. Za roaming trzeba dużo płacić.-usiadłem na kanapie.
- W takim układzie już się rozłączam. -usłyszałem śmiech w jej głosie. Zanim zdążyłem zapytać dlaczego rozległ się dźwięk zakończonego połączenia.
Po nagraniu piosenki wróciłem do domu przyjaciela w którym zostałem. Jako że wyjechał miałem 4 pokoje dla siebie. Zdjąłem kurtkę i buty. Spokojnie ruszyłem do salonu,żeby jak zawsze włączyć telewizor. Zobaczyłem blondynkę szeroko się uśmiechającą. Podbiegła do mnie i oplotła nogi wokół moich bioder przytulając się.
- Nie mogę uwierzyć że tu jesteś. Tak
bardzo tesknilam. Nie śnię, prawda?- jej ręce powędrowały do moich włosów.
- Nie-Lena uśmiechnęła się i zeszła. -Jak tu się dostałaś,?- pocałowałem ją w czoło.
- Mam wywiad.
***
Lena POV
-Wiesz,są plotki...- usłyszałam głos za sobą. Shawn pewnie usiadł na krześle bo słyszałam jak coś zaskrzypiało.
- Ja i Luke zerwaliśmy. -pomieszałam sos na patelni
- Przykro mi.
-Mi nawet nie jest. Nie dobraliśmy się. -kłamstwo to też grzech. Dobrze że nie zbiera się oddzielnie bo już bym wylądowała w piekle.
-Chcesz iść na sesję ze mną?-odwróciłam się
- Jasne. - postawiłam przed nim talerz z jedzeniem
Słyszałem pogłoski. Luke i Lena ponoć zerwali. Nie wiem czy w nie wierzyć czy nie. Dzwoni do mnie codziennie ,ale czuje jakby kawałek mnie został tam z nią.
-Raz,dwa,trzy...-mój menedżer puścił podkład muzyczny,a ja przyszykowałem się do wypowiadania słów. Już miałem zacząć ,kiedy z mojej kieszeni zadzwonił telefon. Roześmiałem się.
-Przepraszam. - zdjąłem słuchawki . Odebrałem telefon .
- Halo?-głos znajomej blondynki odezwał się w głośniku
- Hej.-powiedziała
- Czekaj. Czemu do mnie dzwonisz?
- Przeszkadzam?
-Trochę. Kompletnie nie o to mi chodzi. Za roaming trzeba dużo płacić.-usiadłem na kanapie.
- W takim układzie już się rozłączam. -usłyszałem śmiech w jej głosie. Zanim zdążyłem zapytać dlaczego rozległ się dźwięk zakończonego połączenia.
Po nagraniu piosenki wróciłem do domu przyjaciela w którym zostałem. Jako że wyjechał miałem 4 pokoje dla siebie. Zdjąłem kurtkę i buty. Spokojnie ruszyłem do salonu,żeby jak zawsze włączyć telewizor. Zobaczyłem blondynkę szeroko się uśmiechającą. Podbiegła do mnie i oplotła nogi wokół moich bioder przytulając się.
- Nie mogę uwierzyć że tu jesteś. Tak
bardzo tesknilam. Nie śnię, prawda?- jej ręce powędrowały do moich włosów.
- Nie-Lena uśmiechnęła się i zeszła. -Jak tu się dostałaś,?- pocałowałem ją w czoło.
- Mam wywiad.
***
Lena POV
-Wiesz,są plotki...- usłyszałam głos za sobą. Shawn pewnie usiadł na krześle bo słyszałam jak coś zaskrzypiało.
- Ja i Luke zerwaliśmy. -pomieszałam sos na patelni
- Przykro mi.
-Mi nawet nie jest. Nie dobraliśmy się. -kłamstwo to też grzech. Dobrze że nie zbiera się oddzielnie bo już bym wylądowała w piekle.
-Chcesz iść na sesję ze mną?-odwróciłam się
- Jasne. - postawiłam przed nim talerz z jedzeniem
Subskrybuj:
Posty (Atom)














































