środa, 2 marca 2016

Epilog

Stałam i nie miałam zielonego pojęcia co ze sobą zrobić. Moja przyjaciółka
wychodzila za mąż. Co ja miałam na to poradzić? Dzieci tak szybko dorastają. Wzruszające... Nie? Oh, wiem że nie to Was obchodzi.
No więc byliśmy wtedy na weselu. Shawn miał przemawiać. Wstał,a ja natychmiast przeniosłam oczy z Nasha do niego. Uśmiechnęłam się na widok zdenerwowanego chłopaka. Wyglądał idealnie.
-No,Cameron wykazałeś się. Zawsze myślałem że będę pierwszy,ale wcześniej znalazłeś swoją jedną jedyną.-mogłabym powiedzieć to samo o pannie młodej. Sama zaprojektowała jej zresztą suknię, bo powiedziała,że nikt nie zna mnie tak dobrze jak ona. Wyglądała jak księżniczka. Księżniczka ze swoim księciem trzymającym ją za rękę-No,ale chyba się starzejemy. Spójrz. Jeszcze niedawno byliśmy szczeniakami. Jesteście naprawdę dobraną parą i czekam na równie piękne dzieci.-schował kartkę do kieszeni- I pomyślałem,że nie będę gorszy.-wyjął z kieszeni pudełko i uklęknął przede mną.
-Tak!-wiedziałam,że makijaż spływa mi strumieniami po policzkach. Kiedy odczepiłam się od mojego teraz narzeczonego zobaczyłam jak Vic też płacze jak bóbr. Podeszłam do niej szybko i przytuliłam.

Więc tak. Wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Po wielu latach strasznych męk, w końcu napisali nasze szczęśliwe zakończenia. Ten rozdział ciężkiego starania się o szczęście jest zamknięty. Mogę powiedzieć ,że jestem dumna.

wtorek, 1 marca 2016

Rozdział 41

Shawn POV
Po raz pierwszy czułem jej drobne ciało opierające się o moje. Jej serce biło równo. Spała. Jej włosy... delikatnie opadały na moje ramiona. Wyglądała jak anioł.
-Spójrz. -Cameron pokazał mi zdjęcie.
Zrobił mi je jakieś paręnaście sekund temu.
- Możesz wstawić na Instagrama czy coś. -uśmiechnąłem się -Martw się lepiej o swoją narzeczoną bo coś się spóźnia.
-Pociąg nie przyjechał jeszcze,więc co ja mam  się martwić? Miłość mojego życia jest w drodze z naszymi pieknymi strojami.
***
-Shawn...-Lena trzymała rękę na mojej klatce piersiowej. Mruknąłem delikatnie.-Wiesz,że byłeś moim pierwszym pocałunkiem, prawda?
- Mhm...
-Myślisz że moglibyśmy wrócić na chwilę do tamtego momentu?-zamknęła oczy. Delikatnie musnąłem jej usta,potem czoło a na końcu nos.

- Więc... Można uznać że się spotykamy?-szepnąłem.
-Nie rób sobie nadziei...-przygryzła wargę.
-Powiedz że mnie kochasz. Proszę. -zacząłem gładzić ją po policzku .
- Ja...-przerwał jej dzwonek telefonu. Wstała jak poparzona i podeszła do stołu bilargowego odbierając.
Lena POV
-Dzień dobry. Chcielibyśmy powiedzieć tylko,że nastała pomyłka. -rozpoznałam głos kobiety z laboratorium - Wyniki badań zostały włożone nie do tej koperty co trzeba.
-O mój boże.-zakryłam buzię.
- Widzę że jest pani szczęśliwa. Przepraszam za tak późne informacje,ale naprawdę dopiero teraz zauważyliśmy błąd. -spojrzałam na Shawna.
-Dziękuję za informacje.-uśmiechnęłam się i rozłączyłam. Shawn podszedł do mnie.
- Co się stało? -miał na sobie kaptur.
-Nie jestem chora.-podszedł do mnie i chwycił w pasie. Zakręcił nami. Parę sekund później wylądowałam na nim
na kanapie.

sobota, 27 lutego 2016

Rozdział 40

-Fani mają dla Ciebie parę prezentów. Gdy Shawn powiedział że zabierze ze sobą naszą gwiazdkę ludzie natychmiast zaczęli wysyłać nam paczki. -miałam już jedną na kolanach.
- Nie wątpię. -uśmiechnęłam się. Kiedy dziennikarka wyjęła teczkę na której okładce widniał piękny rysunek mojej twarzy nie mogłam uwierzyć -O mój boże. Jak ludzie mogą być tak
utalentowani? -Przyglądałam się szkicom
***
-Widzę że ucieszyłaś się z premiery. -Shawn uśmiechnął się sztucznie.
-Tak. Było super. Dziękuję. -przygryzłam wargę.
-Może chciałabyś iść do kina?

-Mam jeszcze jeden wywiad. -zmarszczyłam brwi-Jutro?
-Mam koncert. Wtorek? -zaproponował. Będziemy teraz w kratkę.
-Występ.
-Może po prostu zadzwonię?
-Jasne.
***
-Słyszałam że spotykałaś się z Luke'iem z 5SOS...
-Wolałabym o tym nie rozmawiać...-dziennikarka przerwała mi wypowiedź.
- Powiedział nam że jesteś chora i dlatego z nim zerwałaś. -przybliżyła mikrofon bliżej mojej buzi.
- Przepraszam,ale nie chce żeby szmatławce pisały o tym jaką jestem biedna i chora bez mojego potwierdzenia . - wstalam i opuściłam pokój jak najszybciej się dało. Nie lubię jak ktoś wpieprza się w życie prywatne. Zwłaszcza moje. Na podwórku natychmiast zaczęto robić mi zdjęcia. Flesze raniły moje oczy okropnie. Jeszcze paparazzi mi brakowało. Dostałam powiadomienie z Twittera. Super.
"Lena nie potwierdziła swojej choroby więc dajcie jej spokój i przestańcie hejtować ją za to że robi z siebie niewiniątko"
Przynajmniej polskie Updates O mnie mówi prawdę i nie pisze głupot.
Uciekłam od fotografów i wsiadłam do limuzyny czekającej na mnie. Mogłam już jechać do domu.

Rozdział 39

Powiedział mi wszystko co leżało mu na sercu.
-Jest jeszcze jedna rzecz. -spojrzał na mnie ponownie
-Hm?
-Ja...-przerwał- Chcę iść na premierę filmu i zadeklarowałem się że pójdę z tobą.-uśmiechnęłam się
-Muszę korzystać.
***
W końcu trzeba było wytłumaczyć małemu co się dzieje. Podeszłam do niego kiedy bawił się przy stole na podwórku. Postawiłam kosz z jedzeniem na ławce.

-Cześć. -zmarszczył brwi
- Hej. Mama mówiła że chcesz porozmawiać.
-Kto?-Vic co ty odwalasz...
- Mama. Zacząłem ją tak nazywać.
- Słuchaj... Mam tylko jedno zdanie. Obiecaj mi tylko,że nic się nie zmieni,dobrze?-przytuliłam go -Jestem chora-szepnęłam
-Chcesz mnie opuścić jak tata? -oderwał się ode mnie natychmiastowo. -Obiecałaś!-krzyknął i zapłakany pobiegł do domu.
***
Po tym zdarzeniu musiałam odetchnąć. Usiadłam przy basenie. Nie wiem czy czekałam na coś czy na kogoś. Po prostu z czystym umysłem oddychałam. Lubiłam taką pogodę.
-Przyszła dziewczyna co ma nas ogarnąć. -oznajmiła podekscytowana Vic. No tak. Miała na tym wywiadzie ogłosić że jest zaręczona. Nie mogę się doczekać wesela. W końcu będę mogła zobaczyć ją szczęśliwą.
Poszłam więc za moją przyjaciółką. Weszłam do domu. Kobieta przywitała się ze mną i zaczęła czesać dokładnie moje blond włosy.

wtorek, 23 lutego 2016

Rozdział 38

Shawn POV
Musiałem się odstresować. Poszedłem na lodowisko. Dawno już nie grałem w hokeja. Nie pamiętam kompletnie niczego z wczoraj. Wolałbym żeby tak zostało.
-Shawn!-ktoś krzyknął gdy wszedłem do środka. Zobaczyłem fankę która biegła w moją stronę.
-Cześć! -uścisnąłem ją.
-Jeju,tak chciałam Cię zawsze poznać -uśmiechała się szeroko. Wyjęła komórkę. -Mogę zadać pytanie?
-Jasne -Czy ty i Lena jesteście razem?-zamurowało mnie
-Lena nie chce mieć teraz nikogo w swoim otoczeniu -przygryzłem wargę.
-Oh...Dziękuję za zdjęcie.-odeszła.
***
Próbowałem zapomnieć. Nie zdawałem sobie sprawy,że takich rzeczy po prostu nie można zapomnieć. Zawsze będą ciążyły na sercu dopóki nie znajdziemy rozwiązania. To choroba,nie dziewczyna. W pewnym sensie jest związana z dziewczyną... Co jak ona umrze? Nie. Muszę być z nią do końca.
Lena POV
Pukanie do drzwi. Błagam tylko nie on...
Spojrzałam przez wizjer. Stał tam. Idealnie... Nie miałam zielonego pojęcia co zrobić. Wpuścić go? Co jeśli coś mi się stanie?
-Lena,chce porozmawiać.-usłyszałam jak ponownie stuka w drzwi. Otworzyłam je na ościerz.
-Cześć. -przełknęłam ślinę.
-Jest ktoś w środku? - nie patrzył mi w oczy. Był poważny. On wie? On wie...
-Panna młoda pojechała z młodym do Camerona. Zdjął kurtkę zamykając za sobą drzwi. Usiadł i od razu zaczął mówić.
-Nie obchodzi mnie ile czasu spędzę na pomaganiu ci albo byciu przy tobie. Nic z tego mnie nie obchodzi,bo jeśli to jest to czego trzeba,będę tu.
-Wiesz.-spusciłam głowę
- Nie przerywaj mi. Układałem to wszystko pół godziny.



Rozdział 37

-Będziesz Panią Dallas. Wow -włożyłam pierścionek - Nigdy nie myślałam że sobie tak ułożysz życie. -oddałam jej biżuterię
- Czekam na Was. -nie. Proszę. Nie zniosę mówienia o przyszłości która się na pewno nie odbędzie -Chodzi o Shawna i Ciebie. Całowaliście się. Teraz czas na chodzenie i ślub.
-Skąd wiesz?- spojrzałam na nią
-Jestem twoją siostrą. -roześmiała się. Zlustrowałam ją wzrokiem-Shawn powiedział Cameronowi on mnie,zadowolona?
-Pamięta. -Pamiętał wszystko a nie chciał mi powiedzieć. Czuł że żałowałam. Dostałam powiadomienie ze snapchata. To nie Shawn. To jakaś fanka. Ale jak już byłam w aplikacji,sprawdziłam snapy Shawna. Jechał na deskorolce uśmiechnięty i w okularach.
 ***
Postanowiłam się przejść. Dokładnie mówiąc do Shawna. Nie odzywał  się parę dobrych dni. To zaczyna się robić uciążliwe. No to stoimy. Przed jego domem. Zapukałam. Natychmiast w drzwiach stanął on.
-Cześć. Czemu się nie odzywasz ?-zobaczyłam jego wory  pod oczami i poczułam dziwny zapach.
-Nie mam ostatnio czasu-nawet nie wysilił się żeby wymusić uśmiech
- Kłamiesz. O co chodzi -popchnęłam chłopaka do środka i sama usiadłam na oparciu kanapy.
-Nie zaprosiłem Cię do środka-powiedział zamykając drzwi
-Mam to gdzieś. -założyłam ręce
-A ja nie! Jeśli masz znowu wciskać mi jakieś bzdury to natychmiast wyjdź!-krzyknął. Podniósł głos na mnie.
-O co ci chodzi?-spokojnie szepnęłam.
-Dlaczego mi nie powiedziałaś że jesteś chora?! Żebym nie był zraniony?! Żebym nie cierpiał?! -podniósł rękę. Jego mama podbiegła i złapała go za ramię. Chwilę później dołączył jego ojciec.
Płakałam. Chciał mnie uderzyć. Wiem,że sobie na to zasłużyłam. Powinnam porządnie dostać od kogoś. Ale nadal nie rozumiem. On właśnie był jednym z ludzi którzy nawet muchy by nie skrzywdził.
-Lena?-mama chłopaka podeszła do mnie
-Chciał mnie uderzyć... on...
-Spokojnie...-przytuliła mnie


sobota, 20 lutego 2016

Rozdział 36

Usiadłem przy telewizorze z piwem. Nigdy nie piłem,ale wtedy potrzebowałem tego. Jak każdy normalny nastolatek w tej chwili. Ocknąłem się. Nie jestem normalnym nastolatkiem. Jestem piosenkarzem, a telewizor tylko mi to uświadamia.
-Kłócicie się czasami z Leną? Nie chodzi mi oczywiście o kłótnie jako para.
-Mogę powiedzieć tylko jedno. Kiedy jest zła i nie odzywa się do mnie jakieś
30 minut a potem wraca do mnie a ja jestem jak "Co ja właśnie zrobiłem?"
Nie lubię widzieć się w telewizji. Ale ostatnio udzieliłem dużo wywiadów,więc pewnie będą pokazywać mnie bardzo często. Jeszcze ciągle zadają pytania O nią. Człowieku,miałeś nie myśleć o Lenie... Następny kanał. Szybko poki zmienię zdanie. Przełączyłem
-Czasami myślę "O Boże nie było mnie przez miesiąc" ale widzę ją na koniec i to wszystko staje się warte,naprawdę. -
rzuciłem pilotem o podłogę. Na schodach pojawiła się moja mama.
-Shawn,co ty robisz,kochanie?-dopiero jak zapaliła światło i zobaczyła w jakim jestem stanie podeszła do mnie i przytuliła.  -Chcesz mi powiedzieć co się stało?-szepnęła
-Nie. -poczułem słoną krople na policzku.
Lena POV
Rano postanowiłam pójść na plażę z Vic. Jako że dzisiaj był ten dzień w którym miałam ją całą dla siebie. Mogłyśmy balować i Cameron nawet nie zwracał na to uwagi.
Okręciłam się wokół własnej osi

-Jak powiem że wyglądasz świetnie to się przestaniesz tak kręcić? Naprawdę mnie boli głowa.  -mruknęła. Przeczesała włosy a ja zobaczyłam jak coś błyszczy na jej palcu.
-Vic...-roześmiałam się -Chcesz mi coś powiedzieć?-wzięłam jej rękę zdejmując obrączkę. Dziewczyna zarumieniła się.
-Cameron i Ja zamierzamy się pobrać. -przygryzła wargę.