Stałam i nie miałam zielonego pojęcia co ze sobą zrobić. Moja przyjaciółka
wychodzila za mąż. Co ja miałam na to poradzić? Dzieci tak szybko dorastają. Wzruszające... Nie? Oh, wiem że nie to Was obchodzi.
No więc byliśmy wtedy na weselu. Shawn miał przemawiać. Wstał,a ja natychmiast przeniosłam oczy z Nasha do niego. Uśmiechnęłam się na widok zdenerwowanego chłopaka. Wyglądał idealnie.
-No,Cameron wykazałeś się. Zawsze myślałem że będę pierwszy,ale wcześniej znalazłeś swoją jedną jedyną.-mogłabym powiedzieć to samo o pannie młodej. Sama zaprojektowała jej zresztą suknię, bo powiedziała,że nikt nie zna mnie tak dobrze jak ona. Wyglądała jak księżniczka. Księżniczka ze swoim księciem trzymającym ją za rękę-No,ale chyba się starzejemy. Spójrz. Jeszcze niedawno byliśmy szczeniakami. Jesteście naprawdę dobraną parą i czekam na równie piękne dzieci.-schował kartkę do kieszeni- I pomyślałem,że nie będę gorszy.-wyjął z kieszeni pudełko i uklęknął przede mną.
-Tak!-wiedziałam,że makijaż spływa mi strumieniami po policzkach. Kiedy odczepiłam się od mojego teraz narzeczonego zobaczyłam jak Vic też płacze jak bóbr. Podeszłam do niej szybko i przytuliłam.
Więc tak. Wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Po wielu latach strasznych męk, w końcu napisali nasze szczęśliwe zakończenia. Ten rozdział ciężkiego starania się o szczęście jest zamknięty. Mogę powiedzieć ,że jestem dumna.
środa, 2 marca 2016
wtorek, 1 marca 2016
Rozdział 41
Shawn POV
Po raz pierwszy czułem jej drobne ciało opierające się o moje. Jej serce biło równo. Spała. Jej włosy... delikatnie opadały na moje ramiona. Wyglądała jak anioł.
-Spójrz. -Cameron pokazał mi zdjęcie.
Zrobił mi je jakieś paręnaście sekund temu.
- Możesz wstawić na Instagrama czy coś. -uśmiechnąłem się -Martw się lepiej o swoją narzeczoną bo coś się spóźnia.
-Pociąg nie przyjechał jeszcze,więc co ja mam się martwić? Miłość mojego życia jest w drodze z naszymi pieknymi strojami.
***
-Shawn...-Lena trzymała rękę na mojej klatce piersiowej. Mruknąłem delikatnie.-Wiesz,że byłeś moim pierwszym pocałunkiem, prawda?
- Mhm...
-Myślisz że moglibyśmy wrócić na chwilę do tamtego momentu?-zamknęła oczy. Delikatnie musnąłem jej usta,potem czoło a na końcu nos.
- Więc... Można uznać że się spotykamy?-szepnąłem.
-Nie rób sobie nadziei...-przygryzła wargę.
-Powiedz że mnie kochasz. Proszę. -zacząłem gładzić ją po policzku .
- Ja...-przerwał jej dzwonek telefonu. Wstała jak poparzona i podeszła do stołu bilargowego odbierając.
Lena POV
-Dzień dobry. Chcielibyśmy powiedzieć tylko,że nastała pomyłka. -rozpoznałam głos kobiety z laboratorium - Wyniki badań zostały włożone nie do tej koperty co trzeba.
-O mój boże.-zakryłam buzię.
- Widzę że jest pani szczęśliwa. Przepraszam za tak późne informacje,ale naprawdę dopiero teraz zauważyliśmy błąd. -spojrzałam na Shawna.
-Dziękuję za informacje.-uśmiechnęłam się i rozłączyłam. Shawn podszedł do mnie.
- Co się stało? -miał na sobie kaptur.
-Nie jestem chora.-podszedł do mnie i chwycił w pasie. Zakręcił nami. Parę sekund później wylądowałam na nim
na kanapie.
Po raz pierwszy czułem jej drobne ciało opierające się o moje. Jej serce biło równo. Spała. Jej włosy... delikatnie opadały na moje ramiona. Wyglądała jak anioł.
-Spójrz. -Cameron pokazał mi zdjęcie.
Zrobił mi je jakieś paręnaście sekund temu.
- Możesz wstawić na Instagrama czy coś. -uśmiechnąłem się -Martw się lepiej o swoją narzeczoną bo coś się spóźnia.
-Pociąg nie przyjechał jeszcze,więc co ja mam się martwić? Miłość mojego życia jest w drodze z naszymi pieknymi strojami.
***
-Shawn...-Lena trzymała rękę na mojej klatce piersiowej. Mruknąłem delikatnie.-Wiesz,że byłeś moim pierwszym pocałunkiem, prawda?
- Mhm...
-Myślisz że moglibyśmy wrócić na chwilę do tamtego momentu?-zamknęła oczy. Delikatnie musnąłem jej usta,potem czoło a na końcu nos.
- Więc... Można uznać że się spotykamy?-szepnąłem.
-Nie rób sobie nadziei...-przygryzła wargę.
-Powiedz że mnie kochasz. Proszę. -zacząłem gładzić ją po policzku .
- Ja...-przerwał jej dzwonek telefonu. Wstała jak poparzona i podeszła do stołu bilargowego odbierając.
Lena POV
-Dzień dobry. Chcielibyśmy powiedzieć tylko,że nastała pomyłka. -rozpoznałam głos kobiety z laboratorium - Wyniki badań zostały włożone nie do tej koperty co trzeba.
-O mój boże.-zakryłam buzię.
- Widzę że jest pani szczęśliwa. Przepraszam za tak późne informacje,ale naprawdę dopiero teraz zauważyliśmy błąd. -spojrzałam na Shawna.
-Dziękuję za informacje.-uśmiechnęłam się i rozłączyłam. Shawn podszedł do mnie.
- Co się stało? -miał na sobie kaptur.
-Nie jestem chora.-podszedł do mnie i chwycił w pasie. Zakręcił nami. Parę sekund później wylądowałam na nim
na kanapie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



